Rozmarynowy krem po opalaniu

ⓒ Kinga Stepniak / krem po opalaniu

Tego roku lato obdarowało nas upałami.  Pod gołym niebem można było poczuć się nie raz jak na patelni. (To jeszcze nie koniec:)) Chociaż nie opalałam się intencjonalnie to jednak zmieniłam lekko kolor 🙂  Promienie UV-A nazywane są często „promieniami starości” ze względu na efekt jaki ostatecznie powodują… UV-B określa się mianem „palących promieni” – pod ich wpływem naczynia krwionośne rozszerzają się i przenoszą więcej krwi, co objawia się uczuciem gorąca i zaczerwienieniem skóry.  Używam oczywiście kremów z filtrem, ale jak wiadomo – nawet najmocniejsza ochrona nie jest pełna. Gdyby nawet taką udało się opatentować, nie chciałabym z niej skorzystać bo słońce jest mi potrzebne. Bez niego  mój organizm nie może syntezować witaminy D. Jednak niektórzy tak się o nią martwią, że rezygnują zupełnie z filtrów UV. Inni zaś zakrywają ciało i przyjmują suplementy.  Uważam, że najlepszy jest kompromis czyli spotkanie ze słońcem wraz  krem 20 SPF oraz ochroną po opalaniu. Witamina D ma ogromny wachlarz funkcji… Dla zainteresowanych tematem polecam konferencję.

Często słyszę „opalanie postarza”. Zazwyczaj mówią tak osoby, które już czują  się nadgryzione zębem czasu. Ja właśnie należę do tej grupy kobiet 30+:)  Niby czuję się młodo, ale zauważam  pierwsze oznaki upływu czasu. Chciałabym wymazać je w realu, tak jak  można to zrobić w programie graficznym:) Fajnie  mieć w słoiczku  takie narzędzie:) W ten sposób działają substancje nawilżające. Dzięki nim skóra odzyskuje jędrność  i drobne  zmarszczki  znikają. Niestety  niektóre z nich są oporne na działanie nawilżaczy.  Słońce nie tylko wysusza skórę, ale też prowadzi do jej uszkodzeń i podrażnień. Promienie UV rozrywają niektóre wiązania chemiczne, co prowadzi do powstawania grup atomów zwanych wolnymi rodnikami. Wchodzą one gwałtownie w reakcje z niemal wszystkimi cząsteczkami jakie napotkają na swej drodze, czyli również z tymi, które tworzą DNA. Najniebezpieczniejsze wolne rodniki  powstają z tlenu cząsteczkowego. W tym gazie pod wpływem UV tworzy się tzw tlen singletowy,  który ma znacznie wyższą energię i jest bardziej reaktywny niż inne formy tlenu, a przez to znacznie bardziej niebezpieczny.  Opalając się doświadczamy zmasowanego ataku wolnych rodników.

Powodują one :

  • niszczenie lipidów cementu międzykomórkowego
  • uszkadzanie enzymów
  • niszczenie kolagenu i elastyny
  • zmiany w strukturze kwasów nukleinowych

Po opalaniu pojawiają się stany zapalne skóry, uszkodzenia naczyń włosowatych, zakłócenia w gospodarce wodnej. Zwykle organizm sam radzi sobie z uszkodzeniami DNA przez wolne rodniki, jednak promieniowanie UV osłabia również system odpornościowy, który wykrywa i naprawia uszkodzenia. Komórki ciała wytwarzają specjalne enzymy-łowców, które mają wychwytywać wolne rodniki. Podobną funkcję pełnią przeciwutleniacze – antyoksydanty czyli rozmaite związki roślinne w tym także witaminy C i E. Warto więc dodawać je do kremów „do” i „po” opalaniu, a także wybierać pokarmy bogate w te witaminy 🙂

Mój krem po opalaniu jest wciąż zmieniany .. Dobrze określa go powiedzenie „droga do szczęścia jest zawsze w budowie”.  Staram się ulepszać skład testując nowe dodatki i proporcje. Zaglądam do różnych książek z recepturami. Pierwsza jaką miałam w ręku wydana była w latach 90-siątych. Korzystała z niej moja mama – jednak w bardzo ograniczonym zakresie.  Przedstawione w niej przepisy zawierały składniki, które wówczas były niedostępne.  Zobaczcie jaka to droga książka- kosztowała 34 900 ZŁ 😉

ⓒ Kinga Stepniak / kosmetyki naturalne

Przepis czekał 24 lata na realizację. Jest bardzo prosty. Postanowiłam go trochę ulepszyć :):)  Spodobało mi się bardzo, że fazą wodną tej emulsji jest odwar z mięty. Wystarczy zagotować suszoną miętę i odcedzić. Jest to krem nawilżający i chłodzący:) Chciałam jednak wzmocnić efekt nawilżenia, zwiększyć właściwości antyutleniające oraz dodać coś wspomagającego uszkodzone naczynka..

Receptura z książki

faza olejowa :

  • olej z awokado 20g
  • oliwa z oliwek 10g
  • wosk pszczeli 5g

faza wodna :

  • odwar z mięty 70ml

  Olej z awokado to mój pewniak – dodałam go bez wahania:) Zawiera sporą ilość witaminy E.  Wypicie jednej jego łyżki zaspakaja średnio ok 30% dziennego zapotrzebowania na tę witaminę. Watro zakrapiać go także do sałatek!  Wykazuje działanie przeciwzapalne i przyspiesza gojenie się ran. Tego mi trzeba po słonecznej kąpieli! Oliwę z oliwek zastąpiłam olejem z orzechów laskowych.  Zawiera on witaminę K wspomagającą cerę naczynkową.  Odwar z mięty zmieszałam z hydrolatem rozmarynowym. Można też zrobić odwar miętowo-rozmarynowy – czyli zagotować miętę z rozmarynem. Rozmaryn lekarski kryje w sobie spory potencjał antyutleniający. Może dlatego był składnikiem słynnej od XVI wieku wody królowej Węgier? Podobno nie tylko uzdrowiła ona królową Izabellę z reumatyzmu, ale również odmłodziła:) W artykule o zastosowaniach medycznych rozmarynu przeczytałam, że jest jedną z trzech roślin o najsilniejszym działaniu przeciwutleniającym! Wykazuje również właściwości przeciwzapalne:)

„Działanie przeciwutleniające rozmarynu polega między innymi na chelatowaniu metali, zapobieganiu tworzeniu się wolnych rodników oraz wyłapywaniu już powstałych i przekształcaniu ich w mniej aktywne związki.. Badania in vitro i in vivo dowiodły fotoochronnego działania rozmarynu, które ujawniło się zarówno przez usuwanie wolnych rodników jak i indukowanie mechanizmów obronnych organizmu poprzez regulowanie aktywności tyrozyny i stymulowanie produkcji melaniny ” *

Dodałam jeszcze gliceryny i krem mi się nie połączył lecz rozwarstwił 😦 Ups..Trochę się wkurzyłam.. Ostatecznie jednak uratowała go łyżeczka lecytyny sojowej 🙂 Pięknie się zmieszał:)

Receptura zmodyfikowana :

faza olejowa :

  • olej z awokado 20g
  • olej z orzechów laskowych 10g
  • wosk pszczeli 5g/ wosk candelilla 3g

 faza wodna

  • hydrolat z rozmarynu lub odwar 30ml
  • odwar z mięty 30 ml
  • gliceryna 10ml
  • lecytyna sojowa 1 łyżeczka

 Fazy podgrzewamy osobno. Następnie łączymy w temp ok 50stC i dodajemy kilka kropli olejków eterycznych – miętowego, rozmarynowego, pomarańczowego:)

ⓒ Kinga Stepniak / krem po opalaniu

 Używam kremu na noc po opalaniu. Nawilża, odżywia i chłodzi:) Ma niestety jedna wadę 😦 Ciekawe czy zgadniecie jaką? Efekt błyszczenia. Jednak w nocy mi to nie przeszkadza. To chyba przez glicerynę…Może będę go jeszcze modyfikować?

*http://www.czytelniamedyczna.pl/3548,rozmaryn-roslina-zielarska-o-potencjale-terapeutycznym.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s